30 listopada 2013

Niebieskie (zielone?) końcówki!

Od jakiegoś czasu zaczęły marzyć mi się niebieskie włosy, a dokładniej od wakacji, kiedy to zobaczyłam w biedronce kobietę, która miała niebieskie włosy - długie, odrobinę za ramiona i falowane - mniej więcej takie:
źródło
Stwierdziłam jednak, że nie mogę ich pofarbować w całości, ponieważ wtedy musiałabym je całe rozjaśnić, co by je bardzo zniszczyło, a nie mogę do tego dopuścić, bo przecież walczę obecnie o zdrowe włosy.

W końcu doszłam do wniosku, że mogłabym pofarbować same końcówki. Na początku próbowałam kredą, ale moje "uparte" włosy (jeśli włosy mogą być "uparte" ;D), nie przyjęły koloru. Stały się tylko matowe...

Z efektu nie byłam zadowolona ani trochę, więc w środę (przy okazji zakupów w Rossmannie), dorzuciłam rozjaśniacz z firmy Delia (właściwie dekoloryzator - link do wizażu KLIK). Pomyślałam, że skoro i tak za niecały miesiąc szykuje się porządniejsze cięcie, więc jeśli rozjaśnię same końce, które jeszcze bardziej się zniszczą, to i tak niedługo zostaną one obcięte. Niestety... Rozjaśniłam końce - co prawda 2 razy pod rząd oraz trzymałam 2 razy dłużej niż było to zalecane, ale wg mnie, końce były rudo-blond i wyglądały na trochę bardziej rozjaśnione niż gdyby były spalone słońcem. Natomiast kiedy znajome mnie zobaczyły, nie zauważyły żadnej różnicy... Nie wyglądało to nawet na ombre, ale cóż...

Następnego dnia, wzięłam do ręki turkusowy pisak i zaczęłam po prostu po nich malować. Efekt:
PRZEKŁAMANY   KOLOR!

W rzeczywistości kolor był o wiele bardziej widoczny (szczególnie kiedy zrobiłam kitkę) oraz bardziej niebieski, ale drugiego dnia utlenił się i stał się bardziej turkusowy.

Plusem jest to, że po pierwszym myciu - czasem wystarczy zmoczyć (zależy czego użyjemy do "farbowania"), schodzi od razu oraz nie szkodzi naszym włosom (chyba, że je rozjaśnimy...).

Minusem jest to, że przy najmniejszym kontakcie z wodą lub nawet przy dotykaniu, brudzi ubrania lub ręce oraz, że mogą kolor sprawdzi się tylko przy blond/rozjaśnianych włosach.

Niemniej jednak z efektu jestem bardzo zadowolona i na jakieś większe wyjście będę go stosowała. Aczkolwiek mam zamiar w najbliższej przyszłości spróbować z pastelami.

Jak Wam się podoba? Spróbujecie?

Buziaki,
Onyxia

27 listopada 2013

Wszyscy kupili na promocji, kupiłam i ja! - ROSSMANN - 40%

Bez zbędnego wstępu:
  1. Wibo - WOW sand effect - efekt matowego piasku - nr 1 (5-6zł)
  2. Wibo - WOW sand effect - efekt matowego piasku - nr 4 (5-6zł)
  3. Rimmel - 60 seconds - nr 415 Instyle Coral (5,99zł)
  4. Rimmel - 60 seconds - nr 260 Funtime Fuschia (5,99zł)
  5. Lovely - Baltic Sand - nr 3 (5-6zł)
  6. Lovely - Blink Blink - nr 2 (3,59zł)
  7. Rimmel - Apocalips - nr 501 Stellar (ok.15zł?)
  8. MaxFactor - Kohl pencil - nr 010 White (ok.19zł?)
Suma: jakieś 65zł z groszami (wybaczcie, zgubiłam paragon z poniedziałku i nie pamiętam ile co kosztowało... jak znajdę to zaktualizuję ;])

Nareszcie kupiłam swoje pierwsze lakiery piaskowe!!!

Oczywiście w sklepie tłumy... Większość kobiet testowała podkłady lub szminki na swoich rękach. Spotkałam nawet FACETA! który zapytał mnie, gdzie znajdzie odżywkę do paznokci. ;] Ogółem zakupy bardzo poprawiły mi humorek. :> Podkreślone produkty kupiłam dopiero dzisiaj, resztę w poniedziałek. Może wydałam odrobinę za dużo, ale jestem zadowolona. :)
Brakuje tutaj jednej rzeczy z poniedziałku - rozjaśniacza! Ale o tym w następnym wpisie. ;D

A co Wy upolowałyście? Chętnie się dowiem.

Buziaki,
Onyxia

24 listopada 2013

Włosowe podsumowanie listopada

 25 października                                           24 listopada

W tym miesiącu nie podcinałam końcówek. Oprócz tego, wewnętrznie zażywałam olej z nasion wiesiołka oraz tran w kapsułkach. Od jakiegoś tygodnia biorę także witaminy. Olejowałam standardowo: raz w tygodniu na skórę głowy gp i rycynowy (metoda po mojemu z tego wpisu) oraz alverde na długość. Dodatkowo raz w tygodniu laminowałam żelatyną - wiem, że może to być za często, ale moim włosom to pasowało, ponieważ cudownie się błyszczały oraz były jedwabiście miękkie. Po wysuszeniu suszarką były trochę spuszone, ale odrobina olejku wystarczyła, aby wyglądały dobrze. Nareszcie udało mi się sprawdzić jak moje włosy będą wyglądały jako idealnie proste i gładkie (co prawda tylko przez chwilę), a w pewnym momencie ŚLISKIE (DLACZEGO NIE ZROBIŁAM ZDJĘCIA?? ;<) - i wiecie co? Zaczęło mi brakować moich kręciołów...

Kosmetyki używane w listopadzie:


Szampony:

- Natura Siberica do włosów suchych

Odżywki: (wszystkie używane jako b/s)

- Syoss - Silicone Free, Repair & Fullness
- Joanna Naturia - mak i bawełna
- Garnier - ultra doux aik (dodawana do laminowania żelatyną)
- Balea - oil repair (dodawana do laminowania żelatyną)

Maski:

- Balea - colorglanz 2 minuten kur (dodawana do laminowania żelatyną)
- Alverde - aloes i hibiskus (nie ma na zdjęciu)
- Receptury Babuszki Agafii - drożdżowa (stosowana tylko na skórę głowy - nie ma na zdjęciu)
- Herbal Essences - Szczęśliwe zakończenia (używana jako I O w OMO)

Oleje:

- Alverde - z dzikiej róży (nie ma na zdjęciu)
- Alverde - olejek do włosów (na końcówki)

Wcierki:

- Aktywne serum ziołowe na porost włosów (co 2 dni na zmianę z wodą brzozową)
- Woda brzozowa (co 2 dni na zmianę z serum)

Półprodukty:

- All in one
- Ekstrakt wzmacniający włosy
- D-Panthenol
- Kwas hialuronowy
- Rozpuszczalny kolagen i elastyna

Kiedy już osiągnęłam cel idealnie miękkich włosów postanowiłam wrócić do naturalek, ale na razie poczekam aż same zaczną się kręcić. W przyszłym miesiącu planuję zmienić suplementację: chciałabym zacząć pić codziennie skrzypokrzywę. Jeśli to się nie uda, spróbuję z drożdżami. Poza tym planuję poważniejsze cięcie przed świętami - chcę się pozbyć wszystkich zniszczonych końcówek.

A jak Wam minął miesiąc we włosowej pielęgnacji?

Buziaki,
Onyxia

17 listopada 2013

Dłuższe włosy w 2 minuty - fryzura bez użycia ciepła

Jak większość z Was, ja także zapuszczam włosy, a ponieważ jestem strasznie niecierpliwa i niezadowolona z długości moich włosów, postanowiłam coś z tym zrobić. Z pomocą przyszedł mi po raz kolejny YT :
Postanowiłam więc sama ją wykonać, a wyszło mi tak:


Niestety górny kucyk postanowił mi się wywinąć, więc spięłam włosy po prostu spinką, ale przynajmniej widać, o ile jest dłuższy ;]. Drugą rzeczą, którą zauważyłam jest to, że fryzura będzie ciężka do zrobienia przy rzadkich włosach - zdałam sobie również sprawę, że moje takie są... (wtedy poleciłabym tapirowanie, chociaż sama tego nie robię, bo nie chcę ich niszczyć) ale fryzura bardzo mi się podoba i na pewno będę kombinowała tak, aby wyszło lepiej.

Buziaki,
Onyxia

8 listopada 2013

Jak przyspieszyć porost włosów - sposób amerykańskich vlogerek - zmodyfikowane olejowanie

Większość z nas próbuje zapuścić włosy za wszelką cenę (ja trochę też :D). Stosujemy różne szampony czy wcierki na porost włosów. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić pewien sposób, który odnalazłam ostatnio przypadkiem na yt (filmik jest w języku angielskim). LINK DO FILMU

Sposób ten ma sprawić, że nasze włosy będą rosły 2-3 cale (tj. ok. 5-7,5 cm) w ciągu 1 TYGODNIA! (tj. ponad 20 cm w miesiąc!) Od razu mówię, że... ale po kolei:
  1. Podgrzej 2-4 łyżek stołowych oliwy z oliwek lub oleju kokosowego (nie wolno używać innego oleju).
  2. Wmasuj olej TYLKO w skórę głowy. (nie w końce, ponieważ można je przesuszyć)
  3. Obróć głowę do góry nogami np. połóż się na łóżku tak, aby głowa wisiała, co spowoduje odwrócenie przepływu krwi - poczekaj w tej pozycji 4 minuty.
  4. Po co najmniej 2 godzinach (nie jest zalecane, aby zostawić olej na całą noc) umyj głowę szamponem bez SLS'ów.
  5. Powtarzaj to codziennie przez tydzień.
Ta metoda olejowania powoduje, że poprawia nam się ukrwienie skóry głowy, co może sprawić większy przyrost oraz mniejsze wypadanie. Takie olejowanie, owszem, może sprawić, że nasze włosy zaczną rosnąć szybciej, ale nie TAK szybko. Natomiast, jest to świetna alternatywa dla osób, które chcą jeszcze bardziej przyspieszyć porost włosów, dlatego sama stosuję tą metodę od niecałego miesiąca, ale w nieco zmodyfikowany sposób (zmieniam punkty: 1, 4 i 5):
  1. Podgrzewam ok. pół łyżki stołowej zmieszanego oleju rycynowego z olejkiem z czerwonej papryki gp. (W przepisie jest podane wg mnie o wiele za dużo, bo jeśli komuś nie starczy, zawsze może dać całą łyżkę, co w zupełności wystarczy, a może będzie nawet odrobinę za dużo. Poza tym, to obojętne jakiego użyjecie oleju, pod warunkiem, że nie będzie to olej do smażenia. Sprawdziłby się tutaj świetnie olej Khadi.)
  2. Co do drugiego punktu nie mam zastrzeżeń - gorącego oleju nie używamy szczególnie gdy końce są przesuszone czy zniszczone - to może tylko pogorszyć sprawę.
  3. Tutaj należy uważać - nie wolno wstawać gwałtownie, ponieważ możemy dostać zawrotów głowy. Ten punkt jest po to, aby poprawić krążenie krwi (o którym pisałam, w tym poście) oraz, aby pobudzić cebulki do szybszego wzrostu.
  4. Zostawiam olej na jakieś 3-4 godziny (wcześniej olejuję "zimnym" olejem całą długość włosów) i zmywam delikatnym szamponem.
  5. Stosuję raz w tygodniu.

Podsumowując, to NIEMOŻLIWE, aby włosy urosły tak szybko w tak krótkim czasie. Włosy przeciętnego człowieka rosną ok.1 cm MIESIĘCZNIE. Używając wcierek i innych przyspieszaczy, rekordzistki dochodzą do 3, WYJĄTKI - 4 cm. Dlatego mamy tu kolejny przykład próbowania nabrania nieświadomych osób, trochę jak w przypadku maseczki musztardowej...

Buziaki,
Onyxia

1 listopada 2013

Krążenie krwi

My kobiety mamy gorsze krążenie od mężczyzn i jest to uwarunkowane genetycznie. Od lat ja sama mam problemy z krążeniem krwi. Zawsze zimą, ale nawet wiosną i jesienią mam lodowate ręce i nogi. Nigdy nie wiedziałam co z tym zrobić. Ostatnio u Azjatyckiego Cukru przeczytałam, że krążenie krwi może mieć niemały wpływ na szybszy wzrost włosów, a że jestem włosomaniaczką + mogłoby to pomóc moim lodowatym rękom i nogom. Moim zdaniem coś może w tym być, choć nie jestem do końca przekonana. Mówi się, że trzeba stosować masaże skóry głowy, w celu pobudzenia krążenia, co mogłoby oznaczać, że krążenie krwi ma wpływ na szybszy wzrost włosów.

Jak pobudzić krążenie?

  1. Witaminy i mikroelementy: wit. z grupy B, wit. C, wapń, magnez, kwasy Omega 3, l-karnityna i koenzym Q10.
  2. Dieta: Czerwone wino - oczywiście stosowane z umiarem tj. od czasu do czasu 1 lampka nie zaszkodzi, a nawet powinna pomóc; surowa cebula - najlepiej dodać ją do surówki; zielona herbata - oprócz zbawiennego działania dla osób odchudzających się, pobudza również krążenie krwi; przyprawy - pieprz cayenne, imbir oraz wyciąg z głogu.
  3. Prysznice - na przemian ciepłą i zimną wodą.
  4. Ćwiczenia - tutaj dowolność: możemy biegać, skakać, robić przysiady, czy kręcić hula-hop.
  5. Masaże - Oprócz skóry głowy, możemy masować całe ciało.

Czego NIE WOLNO robić?

  1. GARBIĆ SIĘ!!! - Ostatnio bardzo ciężko jest mi nad tym zapanować, więc zaczęłam... CHODZIĆ Z KSIĄŻKĄ NA GŁOWIE. (chodzę tylko po domu, kiedy nikogo nie ma, żeby nie było ;)) Wierzcie mi, to pomaga, ponieważ tworzy w nas odruch prostowania się przy chodzeniu czy siedzeniu.
  2. SIEDZIEĆ "NOGA NA NOGĘ"!!! - to bardzo powszechna "forma" :> siedzenia i wszyscy ją lubimy. W każdym razie bardzo ważne jest, abyśmy zapanowały nad tym, ponieważ podczas takiego siedzenia znacznie utrudniamy przepływ krwi po krwiobiegu.
Buziaki,
Onyxia

*UWAGA! Podałam tylko sposoby poprawienia krążenia "domowymi sposobami", jeżeli problem zaczyna sprawiać kłopoty, należy niezwłocznie skonsultować się z lekarzem.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...