13 września 2014

Moja włosowa historia: Edycja keratynowa

Ostatnio koleżanka zapytała mnie, czy prostowałam włosy. Odpowiedziałam twierdząco, na co ona zapytała: "A kiedy?". Powiedziałam, że 2 tygodnie temu. Zdziwiła się, uśmiechnęła niedowierzająco i zadawała mi pytania jak to w ogóle możliwe.

W I części KLIK, pisałam na czym ogółem polega keratynowe prostowanie. Natomiast dzisiaj pojawią się m.in. zdjęcia moich włosów zaraz po wykonaniu zabiegu. Coś w stylu "Mojej włosowej historii".

 

Moja włosowa historia: Edycja keratynowa

 
Od urodzenia miałam kręcone włosy, ale kiedy koleżanka wyprostowała je po raz pierwszy prostownicą, zauważyłam, jakie są gładziutkie i długie, bowiem nigdy nie miałam włosów nawet do łokci. Jednak zdałam sobie sprawę, że lepiej wyglądałam w kręconych włosach, więc już więcej ich nie prostowałam.
 
Minęły lata, dojrzałam, moja twarz również, więc postanowiłam jeszcze raz wyprostować włosy prostownicą. Wtedy efekt mi się spodobał, ale wiedziałam, że jestem zbyt leniwa na codzienne wstawanie ok. godziny wcześniej i prostowanie włosów, więc porzuciłam ten pomysł.
 
Zanim zostałam włosomaniaczką, koleżanka zaczęła mi opowiadać, że chce wyprostować włosy na kilka miesięcy, lecz nie wiedziałam jeszcze wtedy, że chodziło jej o keratynowe prostowanie.
 
Na koniec lutego 2013 roku, kiedy zaczęłam świadomie dbać o włosy, coś, na czym najbardziej mi zależało, to długość. Jednak wszystkie centymetry, które przybyły mi dzięki wcierkom, maskom, olejom i zdrowemu odżywianiu powodowały większy skręt, czyli coraz krótsze włosy...
 
Wiedziałam, że prostownica to zło, ale nigdy nie kusiło mnie codzienne prostowanie włosów i wtedy na którymś z blogów ktoś napisał o Encanto. Po przeczytaniu kilkudziesięciu artykułów na ten temat, dowiedziałam się, że mogę wyprostować włosy nie niszcząc ich tylko "naprawiając", a na dodatek efekt jest długotrwały. Postanowiłam więc zamówić taki zestaw na Allegro. I w taki oto sposób zaczęła się moja przygoda z prostowaniem.
 
Pierwszy raz wyprostowałam włosy za pomocą Encanto 24 sierpnia 2013 roku:


zdjęcie przed pierwszym myciem po prostowaniu
 
Kolejny na koniec grudnia:
 
 
I na koniec marca:


 
W tym momencie myślałam, że kolejny raz odwiedzę fryzjera pod koniec czerwca, a zaraz po nim wyprostuję włosy, ale okazało się, że nic takiego nie było konieczne, ponieważ po 6. miesiącach, włosy zaczęły się dopiero lekko podwijać. Dlatego też nie było sensu przeprowadzać zabiegu wcześniej. Sprawdziłam na sobie, że im włosy zdrowsze i mniej kręcone, tym efekt trwa dłużej.
 
Poniżej znajduje się zdjęcie zaledwie kilka minut po ostatnim prostowaniu keratynowym. Chciałam pokazać jak wyglądają włosy od razu po zakończeniu zabiegu (nierozczesane, w beznadziejnym świetle...) :


Wyglądają gorzej, ale na wcześniejszych zdjęciach zdążyłam nałożyć maskę albo zrobiłam z nimi coś innego, aby lepiej wyglądały na zdjęciu. Po pierwszym myciu prezentowały się o wiele lepiej. Włosy są proste jak druty tylko do pierwszego mycia, później wyglądają normalnie. ;> Aha, nie używam silikonów od ok. 1,5 roku oraz myję włosy szamponem oczyszczającym raz na 1-2 miesiące. Reszta pielęgnacji bez zmian, czyli tak jak w aktualizacjach włosowych, gdzie są pokazane moje włosy miesiąc, 2 i więcej po prostowaniu.

Napiszcie mi, czy mieliście takie lub podobne doświadczenie, a może ktoś chce się podzielić swoją historią?

A na koniec gazetka z Rossmanna (co prawda pojawiła się wcześniej, ale dopiero dzisiaj przypomniało mi się o niej ;]):

http://rossmann.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-rossmann-10-09-2014,8692/1/


Buziaki,

18 komentarzy:

  1. U mnie proste włosy = max dwa dni noszenia. Proste włosy u mnie są po glutku lnianym, nie potrzebuję prostownicy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mam w miarę proste włosy więc prostownicy uzywam tylko na wieksze wyjscia;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dwa tygodnie temu poddałam się drugiemu już zabiegowi keratynowemu. (Po raz pierwszy pół roku temu.) Jestem z grubsza biorąc zadowolona, bo nie miałam zresztą innej możliwości. Bez tego włosy miałam zniszczone i pofalowane z powodu noszenia afrykańskich warkoczyków. Kilka takich serii w ciągu dwóch lat odbiło się tragicznie na stanie moich włosów. Gdyby nie keratyna, musiałabym obciąć włosy na zapałkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś chciałam zrobić sobie keratynowe prostowanie ale jednak zrezygnowałam i w sumie nie żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje włosy są proste jak drut więc żadnego prostowania nie potrzebuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bym z chęcią zrobiła sobie takie keratynowe prostowanie włosów, ale nie wiem czy będę umiała :P

    OdpowiedzUsuń
  7. gdyby nie siwe to mialabym naturalne :) zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaineteresowałaś mnie tym bardzo... Ciekawa jestem czy moje włosy polubiłyby się z taką metodą prostowania, ja nie mam loków, takie lekkie fale, ale skoro mają być i prostsze i zdrowsze to jestem za :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja naturalnie mam lekkie fale, ale już jakiś czas temu porzuciłam używanie prostownicy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj :)
    Jeśli twój blog potrzebuje odświeżenia wyglądu lub chcesz kompletnie, go zmienić? Nie czekaj, pisz śmiało. Zajmiemy się tym dla Ciebie.
    https://www.facebook.com/wystrojbloga?ref=hl

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja miałam zawsze falowane włosy, ale lata prostowania sprawiły, że włosy są niezdrowe i... proste. Ale puszą się, więc chyba taki zabieg bardzo im się przyda. Twoje włosy wyglądają tak pięknie, że chyba sprawię sobie takie prostowanie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. ;) Zabieg jest świetny, ponieważ natychmiast widać, że włosy są zdrowe, proste, gładkie i błyszczące. Trochę jak rok olejowania w jednym.

      Usuń
  12. Marzy mi się takie wyprostowanie włosów, ale w salonach to kosztuje majątek :(

    OdpowiedzUsuń

Każdy otrzymany komentarz to dla mnie wielka przyjemność. ;]
Jeśli dodatkowo zostaniesz tu na dłużej, wtedy będę całkowicie uszczęśliwiona.
Reklama jest niepotrzebna, ponieważ odwiedzam wszystkich obserwatorów i komentujących. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...